Kocham za bardzo, cz.1

Samodzielne wyjście z uzależnienia od miłości jest trudne. Profesjonalne wsparcie może okazać się niezbędne, ale jeśli nie jesteś jeszcze na nie gotów/gotowa – niech poniższe wskazówki będą dla ciebie podpowiedzią, co potrzebujesz zrobić, aby sobie pomóc.

Foto: Shutterstock
  • Czym jest i jak działa mechanizm działania uzależnienia od miłości?
  • W jaki sposób osoba uzależniona rezygnuje ze swojego życia?
  • Jak samodzielnie pracować nad sobą, gdy kochamy za bardzo?

Czym jest uzależnienie od miłości?

Na początku roku opowiedziałam wam historię Katarzyny. Kasia, choć trafiła do mnie z objawami z ciała, których nie rozumiała, w trakcie trwania terapii zgodziła się ze mną, że jest osobą kochającą za bardzo (termin zaczerpnięty z książki Robin Norwood).

Bóle głowy były jedynie komunikatem, który to mądre ciało wysyłało do Kasi w nadziei, że odczyta przekaz. I odczytała. Zobaczyła, jak długo żyła w potwornym napięciu. Jak była rozchwiana. Jak uzależniała swoje samopoczucie, swoją wartość, swoje funkcjonowanie od tego, co działo się w jej związku. Kasia jest u mnie w terapii od roku, więc sporo zdążyła już zrobić. Ale jeszcze trochę zostało.

Wyjść z uzależnienia od miłości (używamy tego terminu zamiennie) samodzielnie jest trudno. A też i po co? Profesjonalne wsparcie może okazać się niezbędne, ale jeśli nie jesteś jeszcze na nie gotów/gotowa – niech poniższe wskazówki będą dla ciebie podpowiedzią, co potrzebujesz zrobić, aby sobie pomóc.

Jak wyjść z uzależnienia od miłości?

Idź na detoks

Kiedy leczymy się, np. z uzależnienia od alkoholu, wydaje się nam oczywiste, że konieczna jest całkowita abstynencja. Abstrahuję w tym miejscu od innych form wychodzenia z nałogu, np. programach picia kontrolowanego, ale większość specjalistów i niepijących alkoholików zgodzi się co do tego, że abstynencja ułatwia sprawę. A często ją w ogóle umożliwia. Sprawę - czyli zdrowienie.

W przypadku uzależnienia od miłości jest podobnie. Może być ci trudno lub może się to okazać wręcz niemożliwe, aby wyzdrowieć, będąc cały czas w kontakcie z obiektem swoich uczuć. To tak, jakby alkoholik leczył się nadal "trochę" pijąc. Jeśli więc jest to technicznie możliwe (nie pracujecie razem, nie mieszkacie obok siebie, choć i miejsce zamieszkania i pracę zawsze można zmienić, czego to nie robili "moi" alkoholicy, gdy w grę wchodziło życie i zdrowie), to lepiej wprowadzić kwarantannę.

Przynajmniej czasową, najlepiej stałą. Nigdy nie wiesz, co "zrobi ci" ponowny kontakt. Po co ryzykować? Wyjątkiem jest sytuacja, w której ty i "twój obiekt" jesteście parą, a wasza relacja nie jest szczególnie toksyczna. Wyobrażam sobie to tak, że ty zauważasz w sobie różne niepokojące mechanizmy i ty chcesz zrobić z nimi porządek. Wtedy zdrowienie u boku partnera jest oczywiście możliwe. Jednak większość osób uzależnionych od miłości żyje w związkach "szarpanych", destrukcyjnych. Lub też w ogóle w związki nie wchodzi, tylko platonicznie się zakochuje. Wiele osób uświadamia sobie swój problem dopiero w sytuacji odejścia partnera. Tym osobom ograniczenie kontaktu może być potrzebne.

Naucz się radzić sobie z "głodem" i objawami odstawienia

Co się może dziać podczas twojego detoksu? Możesz być w rozpaczy, w niepokoju, możesz tęsknić, w kółko myśleć o nim/niej. Może ci się wydawać, że za chwilę zwariujesz. Możesz nie móc znaleźć sobie miejsca. Możesz nie być w stanie normalnie funkcjonować. Możesz mieć różne objawy z ciała (bóle, drgawki, brak apetytu). Możesz mieć poczucie, że nie umiesz sobie pomóc, że twoje życie się skończyło, że nie możesz bez niej lub bez niego żyć.

To nie miłość. To objawy odstawienne.

Może to, co mówię, jest trudne, ale alkoholik przeżywa podobne emocje, kiedy chce się napić. Pod twoim "kocham" ukrywają się: "boję się", "potrzebuję cię", "nie opuszczaj mnie", "tylko ty mnie uszczęśliwiasz", "tylko ty mnie uspakajasz", "bez ciebie jestem nikim", "uczyń mnie wartościową". Różnica między miłością a uzależnieniem jest taka, jak pomiędzy wyznaniem: "kocham cię, bo cię potrzebuję", a "potrzebuję cię, bo cie kocham".

Jak poradzić sobie z "głodem" miłości?

Po pierwsze - przeczekaj

Głód mija. Jeśli usiłujesz zachować abstynencję w postaci, np. braku kontaktu, pomocna może okazać się tu technika "24 godziny" czy inaczej "dziś nie zadzwonię/nie napiszę". Jest to bardziej realne i prostsze do spełnienia niż długofalowa obietnica. Jeśli jest potrzeba, można podzielić ten czas nawet na godziny. Gwałtowny głód można przetrzymać przez godzinę, potem następną i jeszcze jedną. Można też postanowić, że nie wykonam telefonu w tym momencie.

Kolejny sposób to przypomnienie sobie (a najlepiej zapisanie) tego wszystkiego, co doprowadziło cię do decyzji o detoksie (np. toksyczność relacji, przemoc). Z czasem zaczynamy pomniejszać nasze argumenty i idealizować relację.

Po drugie - rozwiń film

To następne pomocne narzędzie. Masz silny przymus skontaktowania się? Ok. Pomyśl, co będzie dalej? Moi uzależnieni pacjenci zwykli wtedy mówić: "Napiję się piwa. Potem będę chciał kolejne. I jeszcze kolejne. Upiję się. Żona całkowicie straci do mnie zaufanie. Albo się wyprowadzi. Zostanę sam. Zawiodę siebie po raz kolejny. Będzie mi wstyd przyjść na terapię. Więc nie przyjdę i będę pił...". Opłaca się?

Ważne, abyś unikał/a wyzwalaczy, czyli tego wszystkiego, co uaktywnia w tobie chęć kontaktu np. "wasze" piosenki, miejsca, zdjęcia, wspomnienia, SMS-y, a także smutne filmy, "upijanie się na smutno", itp.

Po trzecie - zadbaj o wsparcie

Rozmawiaj z ludźmi, wychodź z domu, zajmij się czymś, uprawiaj sport, zmień otoczenie, czytaj pomocną literaturę.

Zrozum mechanizm działania uzależnienia

Zrozumienie pomaga. Po pierwsze, zmniejsza cierpienie. Po drugie, umożliwia poradzenie sobie z czymś. Zapoznanie się z mechanizmem uzależnienia jest ważne, aby osoba kochająca za bardzo miała świadomość, że to, co łączy z głębokością swoich uczuć, jest w rzeczywistości właśnie uzależnieniem. Uzależnienie od miłości to bardzo silna potrzeba posiadania kochającego obiektu. Osoba uzależniona od miłości odczuwa obsesyjną potrzebę kontaktu z partnerem, ponieważ to skutecznie odwraca jej uwagę od siebie, czyli od trudnych emocji (lęk, smutek) lub wewnętrznej pustki.

W taki sposób osoba kochająca za bardzo rezygnuje ze swojego życia, a wybranek staje się dla niej całym światem. Gdy znika (nie tylko, gdy dosłownie odchodzi, ale gdy zajmuje się sobą, nie poświęca należytej uwagi partnerce, gdy się różnicuje) - ona nie ma już nic. Odczuwa nie tylko ból związany z aktualną sytuacją, ale też wszystkie przeszłe trudne uczucia i problemy, które próbowała tym związkiem tłumić. Cierpienie jest nie do zniesienia. Chcąc je zagłuszyć, ponownie "zażywa" kontaktu z partnerem, aby odciągnąć uwagę od bolesnych aspektów swojego życia. W ten sposób stopniowo uzależnia się od niego.

Jeśli ten odchodzi - może natychmiast potrzebować związać się z kolejnym. Wszystko po to, aby nie zostać sama ze sobą i tym wszystkim, co dzieje się wewnątrz niej. To, o czym mówię, może dziać się realnie (faktycznie jesteśmy w związku), może też odbywać się w wyobraźni (wynajdujemy obiekty platoniczne).

Naucz się rozpoznawać swoje uczucia

Gdyby zapytać osobę uzależnioną od miłości o jej emocje, to wymieniłaby ich całą masę: lęk, spokój, smutek, radość, rozpacz, niepokój, rozdrażnienie, gniew. Ale wszystkie one, lub większość z nich, związana jest z nim/nią. Nie ma go/jej- spadasz na samo dno. I nic innego się nie liczy. Jest – unosisz się nad ziemią. I nic innego nie ma już znaczenia.

To jego/jej obecność w twoim życiu reguluje twój nastrój. Gdyby wyjąć z twojego życia, tego kluczowego fragmentu i teraz zapytać cię o emocje, to prawdopodobnie miałabyś/miałbyś problem z ich rozpoznaniem. Dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że uzależnienie powstaje wyjściowo najczęściej w wyniku chęci znieczulenia, odwrócenia uwagi od pewnych niewygodnych emocji. Po drugie, samo uzależnienie pogłębia proces utraty kontaktu ze swoimi uczuciami.

Dlatego, kiedy przejdziesz już etap rozpoznania i nazwania problemu i być może też detoksu, możesz zająć się powoli dokopywaniem się do swoich uczuć. To ważne, bowiem odwracając się od swoich emocji, tak naprawdę odwracasz się od siebie. A ty masz do siebie wrócić. I się ze sobą spotkać. Dlatego zadawaj sobie pytania: Co ja poczułem? Co się ze mną dzieje? Jak reaguje na to moje ciało? Jaka to może być emocja? Co mi się pojawia?

Na początku może być trudno. Możesz mieć zamazany obraz. To tak, jak chcąc oczyścić swoje ciało z toksyn pochodzących z żywności, odstawiamy nagle cukier, używki i inne produkty, które nam szkodzą. Na początku to, co słyszymy od swojego ciała, to jedynie to, że chce ono ciastek. Ale po pewnym czasie zaczynasz rozpoznawać: moje ciało mówi, że ma ochotę na pomidory. A innym razem na czereśnie. I już wiesz, że prawdopodobnie potrzebujesz potasu i witaminy C. Z emocjami jest podobnie. Kiedy przestaniesz mieszać łyżką w herbacie, fusy opadną na dno i zaczniesz widzieć bardziej klarownie.

Wciąż czekasz na spotkanie odpowiedniej osoby? Marzysz o miłości od pierwszego wejrzenia?

Chcesz codziennie otrzymywać więcej inspirujących materiałów tworzonych przez ekspertów Kochaj.pl? Dołącz do naszych fanów na Facebooku! 

Źródło:

Zobacz także

"Kocham za bardzo - co mogę zrobić", cz. 3

"Kocham za bardzo - co mogę zrobić", cz. 3

W sytuacji toksycznej relacji trzeba zapewnić sobie detoks, przynajmniej czasowy, poznać mechanizm uzależnienia...
"Kocham za bardzo - co mogę zrobić?", cz.2

"Kocham za bardzo - co mogę zrobić?", cz.2

W zdrowieniu z obsesji miłości pomocne będą: w sytuacji toksycznej relacji - detoks, przynajmniej czasowy, znajomość...
Trudna sztuka kompromisów, cz.I

Trudna sztuka kompromisów, cz.I

Czy kompromis jest niezbędny w udanym związku?
Marzysz o trwałym związku?
Dołącz do Kochaj.pl
Użyj min. 6 znaków (w tym cyfry, dużej i małej litery)

Dlaczego warto?

  • Dołączysz do osób, które szukają trwałego i szczęśliwego związku
  • Codziennie dostajesz propozycje osób, które do Ciebie pasują
  • Poznawanie nowych osób jest ekscytujące