Czym jest zakochanie?

Czym właściwie jest zakochanie? Dlaczego zakochujemy się w tej, a nie w innej osobie? Co to znaczy, że jest między nami chemia? Dlaczego zakochani pięknieją, chudną, potrafią nie odczuwać zmęczenia? Dlaczego wiosną zakochać się łatwiej? I dlaczego, zgodnie z tym co pokazują komedie romantyczne, nieodwzajemnione uczucia zajada się czekoladą?

Foto: Shutterstock

Czym właściwie jest zakochanie? Dlaczego zakochujemy się w tej, a nie w innej osobie? Co to znaczy, że jest między nami chemia? Dlaczego zakochani pięknieją, chudną, potrafią nie odczuwać zmęczenia? Dlaczego wiosną zakochać się łatwiej? I dlaczego, zgodnie z tym co pokazują komedie romantyczne, nieodwzajemnione uczucia zajada się czekoladą?

Kalina (29) od jakiegoś czasu wydaje się nieprzytomna. W pracy zdekoncentrowana, roztrzepana – zupełnie jak nie ona. Co chwila zawiesza się i patrzy w okno, delikatnie się przy tym uśmiechając. A głowa jak nie w oknie, to przed telefonem. Gdyby nie ten uśmiech, można by pomyśleć, że ma jakieś kłopoty. Do tego ta rozpierająca ją energia i… kolega z pracy zauważył, jak Kalina wyładniała. Faktycznie: szczuplejsza, jakby błyszcząca… Nic dziwnego – zakochała się.

Dlaczego się zakochujemy?

W Wikipedii czytamy, że "zakochanie to stan związania emocjonalnego z drugą osobą. Charakteryzuje się obsesyjnymi myślami o tej osobie, pragnieniem przebywania z nią. W przypadku niedostępności obiektu miłości, osoba zakochana cierpi".

Zakochania nie należy mylić z miłością, która jest z goła czymś innym, czym – to może na kolejny artykuł. Zakochanie może jednak do miłości doprowadzić. Zresztą to jego podstawowa funkcja. Dużo łatwiej jest stworzyć związek z kimś, w kim jesteśmy lub byliśmy zakochani.

Wyobrażacie sobie bez zakochania umówić się z kimś właściwie obcym na wspólne życie, mieszkanie, bycie ze sobą na dobre i złe, znoszenie humorów partnera i ciężką pracę nad związkiem? Możliwe, ale trudne.

W terapii par przechodzących kryzys psychologowie często odwołują się do tego początkowego, dobrego okresu, żeby na tym wspomnieniu i tej energii móc coś budować. Kto był kiedyś zakochany, z pewnością dobrze pamięta ten stan. Brak apetytu, bezsenność, przyrost energii, szwankująca koncentracja, uporczywe myśli o naszym obiekcie "miłości". Wtedy właśnie mówimy, że między mną a nim/nią jest chemia. I istotnie tak jest – w naszym organizmie dzieją się rzeczy szalone!

Hormony buzują...

Gdy się zakochujemy, w naszym ciele wydzielają się hormony i neurotransmitery, które robią w mózgu to, co potrafią sprawić narkotyki. Zresztą substancja zwana fenyloetyloaminą (tzw. PEA) odkryta przez socjologa Gerarda Crombacha, wydzielana właśnie podczas procesu zakochania nazywana jest narkotykiem miłości.

PEA pobudza, doenergetyzowuje, jest odpowiedzialna za przyspieszone bicie serca i brak tchu. Uwaga – potrafi uzależniać! Wiedzą to Ci, którzy po tym jak zakochanie mija i robi się miejsce na miłość, czują się znudzeni i szukają kolejnego obiektu uczuć. Mogą tak w nieskończoność. Tylko że wtedy nie dają sobie szansy na rozwinięcie prawdziwej bliskości i więzi.

Na szczęście bywa tak, że uzależnieni od zakochiwania zaczynają zdawać sobie sprawę, że na dłuższą metę taki sposób funkcjonowania w relacjach jest powierzchowny i męczący. Wyobraź sobie – głód narkotykowy (głód emocji wywoływanych przez zakochanie) – działka (stan zakochania) – i tak cały czas. Nie ma nic pomiędzy. Można paść z wyczerpania.

Ciekawą informacją jest, że fenyloetyloamina występuje również w czekoladzie i serach. Mając tę wiedzę, zupełnie zrozumiały staje się filmowy obrazek pt. "zakochana bez wzajemności kobieta zajadająca się przed TV czekoladkami". Pytanie tylko a) dlaczego nie zajada się serem camembert i b) dlaczego ten obrazek nie dotyczy mężczyzn? Przynajmniej na filmach.

A więc PEA. Obok niej: adrenalina, dopamina, noradrenalina, testosteron, endorfiny, oksytocyna, wazopresyna. Całkiem pokaźna mieszanka. Dzięki adrenalinie nie chce nam się jeść, ponieważ ona powoduje zbieranie krwi z żołądka do mięśni. Również dopamina ma swój udział w braku apetytu, a właściwie w tolerancji na głód. Do tego odpowiada za tolerancję zimna, poczucie szczęścia, wiary we własne siły i możliwości. Przez dopaminę Twoja trzeźwa ocena sytuacji zostaje zachwiana. Stąd postrzeganie świata przez tzw. "różowe okulary". Jeśli uświadomimy sobie, że na wzrost dopaminy wpływa kokaina, możemy wyobrazić sobie, po co się ją zażywa. Podkreślam – wyobrazić.

Noradrenalina to euforia, energia i poczucie jakbyś był/a na rauszu. Testosteron odpowiada za wzmożone pożądanie seksualne. Endorfiny, znane wielu jako hormony szczęścia wytwarzane przez wysiłek fizyczny podczas zakochania wydzielane są w obecności partnera. Odpowiadają za poczucie bezpieczeństwa i błogości w kontakcie z bliską osobą. W działaniu podobne są do morfiny. Oksytocyna (u kobiet) i wazopresyna (u mężczyzn) odpowiadają za bliskość i przywiązanie.

Miłośc jak narkotyk?

Widzicie już, skąd u zakochanego uczucie, jakby był na haju. Naukowcy porównują stan zakochania nie tylko do stanu narkotykowego odurzenia, ale także do stanu psychotycznego. Zakochanie jest przyjemne. Niektórzy pytają – dlaczego więc nie może trwać wiecznie? Natura jest mądra. Gdyby trwało zbyt długo – padlibyśmy z wyczerpania.

Ile można nie spać, nie jeść i być na rauszu? Ile właściwie trwa proces zakochania? Biorąc pod uwagę chemię w mózgu, podobno od 6 miesięcy do nawet 6 lat, choć naukowcy są raczej skłonni do mówienia o granicy 2 do 4 lat. I znów zrozumiały staje się fakt, że uzależnieni od stanu zakochania najczęściej zmieniają partnerów co dwa, trzy, cztery lata.

Powiedzieliśmy już, że zakochanie jest przyjemne. Że ma szereg jeszcze innych zalet: piękniejemy, młodniejemy, chudniemy. Do tego u zakochanych zwiększa się odporność organizmu, zmniejsza się ryzyko różnych chorób (udar, zawał, nowotwór) i redukują się dolegliwości (dzięki endorfinom podobnym w działaniu do morfiny). No dobrze, a skąd ten efekt, że jesteśmy ładniejsi?

Po pierwsze, kiedy czujesz się świetnie, to od razu widać. Do tego przez zwiększony poziom estrogenów (tzw. hormon kochanki, wydzielany podczas jajeczkowania) komórki stają się odżywione. Poprawia się ukrwienie skóry, cera staje się gładka, a włosy lśniące. Chudniesz, dzięki temu, że masz mniejsze odczuwanie głodu i mniej jesz, masz też zwiększoną aktywność. Dzięki zwiększeniu aktywności tarczycy masz szybszą przemianę materii i w ogóle uruchamia się cały organizm (wzrasta akcja serca, aktywność gruczołów płciowych) i następuje zwiększenie wykorzystania rezerw energetycznych.

Dlaczego w tym, a nie w innym? Dlaczego akurat teraz?

Czy zakochanie ma jakieś wady? No cóż, wadą może być wspomniana chęć, by ten stan utrzymywał się cały czas, co z kolei nie jest możliwe. Wtedy istnieje ryzyko rozczarowania relacją (często zupełnie niepotrzebnie) i uzależnienie się od chemii zakochanego człowieka.

A dlaczego najłatwiej zakochać nam się wiosną i latem? Przede wszystkim przez działanie promieni słonecznych na ciało zwiększa się możliwość wydzielania neurohormonów. Poza tym odsłonięte ciała działają na zmysły, a więcej bodźców, zapachów (również feromonów) dokładają swoje.

Przeciętny człowiek zakochuje się w ciągu życia około cztery razy. Dużo, mało? Na zakochanie potrzeba nam podobno zaledwie pół sekundy.

I pytanie kluczowe – dlaczego się zakochujemy? Dlaczego w tej osobie? Dlaczego w tym momencie, czasem zupełnie niewygodnym? Co na to wpływa? Czy zakochanie jest zależne od naszej woli? Czy można je wzbudzić lub zdusić? No i znów nie ma zgodności między badaczami.

Istnieją różne teorie na ten temat: zakochujemy się w kimś, kto jest podobny (np. podobieństwo twarzy), kto odpowie na nasz aktualny deficyt potrzeb (czyli "mój mąż mnie nie rozumie, a ty tak"), kto spłodzi i urodzi nam zdrowe potomstwo (teorie biologiczne), kto odtworzy ze mną mechanizmy i role z mojego domu rodzinnego (pisałam na ten temat artykuł nieświadoma motywacja). Znam też koncepcje np. z filozofii wschodniej dotyczące reinkarnacji mającej wpływ na to, do kogo Cię przyciąga.

Razem przez most

Jest jeszcze jedna interesująca teoria, która mówi o tym, że zakochać możemy się w każdym i zupełnie przypadkowo. Dwaj psychologowie Donald Dutton i Arthur Aron przeprowadzili dwuczęściowy eksperyment na mostach łączących brzegi rzeki Capilano w Kolumbii Brytyjskiej.

Jeden z tych mostów był kołyszącą się kładką zawieszoną około sześćdziesięciu metrów nad skałami, drugi znajdował się znacznie niżej i miał solidniejszą konstrukcję. Młodych mężczyzn przechodzących przez mosty zatrzymywała kobieta udająca ankietera prowadzącego badania rynku.

Prosiła ich o wypełnienie prostego kwestionariusza, a następnie oferowała im swój numer telefonu na wypadek, gdyby chcieli dowiedzieć się czegoś więcej o jej pracy. Okazało się, że mężczyźni z wysokiego mostu nie tylko znacznie częściej brali numer telefonu, ale też znacznie większy procent z nich dzwonił później do kobiety.

O czym to świadczy? Wiemy już, że kiedy spotykamy kogoś atrakcyjnego, nasze serce zaczyna bić szybciej, czujemy się pobudzeni i zmobilizowani do działania.  Badacze zadali sobie pytanie, czy możliwa jest zależność odwrotna.

A więc: czy osoby, których serce bije szybciej z zupełnie innego powodu np. ze strachu, chętniej uznają napotkaną osobę za atrakcyjną. Eksperyment z mostami miał dowieść, że istotnie tak jest.

Również zdaniem innego naukowca, psychologa z Uniwersytetu w Kalifornii – Roberta Epsteina, zakochanie może być od nas zależne. Możemy je wzbudzić niemalże w każdym momencie i z każdą napotkaną osobą. Wystarczy przez dłuższy czas robić to, co robią zakochani – szeptać, trzymać się za ręce, patrzeć sobie głęboko w oczy.

Zakochanie bez tajemnic

Ech, gdyby to było takie proste i jednoznaczne... Dla mnie nie jest. Uważam, że zakochanie, podobnie jak wszystko to, co dotyczy relacji i emocji, jest pewną tajemnicą. Cieszę się, że te zjawiska są badane i opisywane, ale moja opinia jest taka, że jakiś element niewiedzy zawsze pozostanie. Może to nawet dobrze? Przez to jest ciekawiej.

A do Was mam apel – zakochujcie się, radujcie tym stanem, nie podejmujcie wiążących decyzji w bardzo silnych emocjach, miejcie świadomość tego, że podczas zakochania jesteście trochę "ogłupiali", pamiętajcie, że pierwszy szał minie i nie chciejcie go na siłę zatrzymać. A potem zakochanie przekuwajcie w miłość, twórzcie dobre związki, zaakceptujcie zmiany i podsycajcie żar!

Agata Wilska - psycholog, mediator. Prowadzi indywidualną pomoc psychologiczną i psychoterapię, grupy wsparcia oraz warsztaty rozwoju osobistego. Jako konsultant współpracuje z kilkoma rozgłośniami w kraju oraz prowadzi własny Magazyn Psychologiczny "Ego Psychologii". Trener w Centrum Rozwoju Holis.

Źródło:

Zobacz także

Testy dopasowania - czy pomogą mi znaleźć tego jedynego?

Testy dopasowania - czy pomogą mi znaleźć tego jedynego?

Dlaczego właśnie między wami jest chemia? Jak często zadajesz sobie pytanie, dlaczego zakochujesz się w osobach,...
Test partnerski, czyli sprawdzona metoda doboru partnerów

Test partnerski, czyli sprawdzona metoda doboru partnerów

Jak działa sprawdzona metoda doboru partnerskiego? Co sprawia, że zakochaliśmy się w tej, a nie innej osobie?...
Samotne kobiety - znajdź anonse samotnych kobiet i zakochaj się

Samotne kobiety - znajdź anonse samotnych kobiet i zakochaj się

Samotne kobiety - znajdź anonse samotnych kobiet i zakochaj się
Marzysz o trwałym związku?
Dołącz do Kochaj.pl
Użyj min. 6 znaków (w tym cyfry, dużej i małej litery)

Dlaczego warto?

  • Dołączysz do osób, które szukają trwałego i szczęśliwego związku
  • Codziennie dostajesz propozycje osób, które do Ciebie pasują
  • Poznawanie nowych osób jest ekscytujące