Wojciech S. Wocław: Przez wieki mężczyznom tylko wydawało się, że zdobywali kobiety [WYWIAD]

Z badania portalu Kochaj.pl wynika, że mężczyźni liczą na większą inicjatywę ze strony kobiet, lecz te rzadko zdobywają się na ten pierwszy krok. O tym, jak i w jakich przypadkach to właśnie kobieta powinna wziąć sprawy w swoje ręce, rozmawiam z Wojciechem S. Wocławem - popularyzatorem wiedzy z savoir-vivre’u i autorem książki "Savoir vivre, czyli jak ułatwić sobie życie".

Foto: Kamil A. Krajewski
  • Nie zdajemy sobie sprawy, że to kobiety od wieków inicjują znajomości, dając mężczyznom "zielone światło" za pomocą drobnych gestów czy uśmiechów
  • Część mężczyzn oczekuje, by to kobieta przejęła inicjatywę, część jednak widzi siebie w roli zdobywców i jeśli im się to odbierze, mogą się wycofać
  • Początki znajomości są zawsze trudne, ale musimy zdawać sobie sprawę, jak wiele subtelnych środków mamy do wykorzystania, by zwrócić na siebie czyjąś uwagę

Sylwia Stodulska-Jurczyk: Mężczyźni bardziej chcą, czy muszą zdobywać?

Wojciech S. Wocław: Cóż, wydaje mi się, że chcą, ponieważ muszą (śmiech). Mężczyźni są przekonani, że wiele kobiet wciąż od nich tego oczekuje. Zresztą, wiem po swoich przyjaciółkach i znajomych, że tak po prostu jest. Co więcej, coś zdobyte w trudzie ma większe znaczenie i lepszy smak. A skoro tak, to bardziej się do tego przywiązujemy i bardziej się staramy, żeby tego nie stracić. Psychologizuję, choć to nie moje kompetencje. Jest chyba jednak w nas coś takiego…

Jakie ma znaczenie, kto zainicjuje znajomość?

Dla osób przywiązanych do tradycyjnego postrzegania kobiecych i męskich ról chyba kluczowe… Jakie dla pozostałych? Wydaje mi się, że na pewno nie obojętne. Często dopatrujemy się tym geście, np. odpowiedzi na pytanie, komu zależy bardziej. W życiu już tak chyba jest, że inicjatywa zawsze leży po stronie tych silniejszych, prężniejszych, bardziej dynamicznych, bardziej pewnych siebie, tych, którzy wiedzą, czego chcą. Zainicjowanie znajomości może być więc odczytane jako taka deklaracja.

Według ankiety przygotowanej przez Kochaj.pl - 55 proc. kobiet uważa, że nie ma znaczenia, kto rozpoczyna rozmowę w portalu randkowym. Równocześnie 45 proc. kobiet przyznaje, że inicjuje taką rozmowę rzadziej niż raz na miesiąc. Pierwszy kontakt to chyba jednak wciąż sprawa mężczyzny? Dlaczego?

Być może dlatego, że wiele kobiet wciąż chce widzieć w mężczyznach właśnie tych silniejszych, prężniejszych, pewniejszych siebie itd. Mam wrażenie, że wielu paniom ta świadomość jest potrzebna z powodów biologicznych. Wydaje mi się, że kobieta, która chce zajść w ciążę, potrzebuje mieć pewność, że w tym czasie i potem w połogu będzie mogła liczyć na to, że facet przejmie inicjatywę - zrobi zakupy, ugotuje, posprząta, zawiezie do lekarza, umożliwi spotkanie z koleżankami. Przecież samodzielność, której kobiety są mistrzyniami, na dłuższą metę bywa męcząca. Cieszę się, że 55 proc. pań powiedziało, że to nie ma znaczenia, ponieważ to oznaka, że czujemy się mniej skrępowani stereotypami. To, że blisko połowa tak rzadko wykonuje ten krok wynika moim zdaniem z faktu, że ma takie, a nie inne wartości. I jak podejrzewam, szuka kogoś, kto będzie je podzielał.

Z drugiej jednak strony blisko 1/3 mężczyzn twierdzi, że kobiety piszą pierwszą wiadomość rzadziej niż raz w miesiącu, a 27 proc. nigdy takiej wiadomości nie otrzymało. Powinny to robić częściej?

Zachęcałbym panie, żeby postępowały w zgodzie z własnymi wartościami. Jeśli lubią przejmować inicjatywę w życiu, niech piszą pierwsze. Trzeba się przy tym liczyć z tym, że może się to nie mieścić w czyimś świecie wartości. Z całą pewnością prędzej czy później trafią na mężczyznę, dla którego nie będzie to stanowić kłopotu. Z badania Kochaj.pl wynika, że ponad 90 proc. panów deklaruje, że umówiłoby się na randkę z kobietą, która napisała pierwsza. Jestem przy tym ciekaw, jak odpowiedzieliby na pytanie, czy związaliby się z taką kobietą…

Przez wieki to mężczyźni zdobywali kobiety, ba, nasze babcie czy matki wciąż uważają, że zdobywanie to sprawa wyłącznie mężczyzny. A z Twoich obserwacji?

Myślę, że przez wieki mężczyznom wydawało się, że zdobywali kobiety (śmiech). Robili to zaś, kiedy dostawali od pań ciche przyzwolenie. Uśmiech, mrugnięcie oka, spojrzenie, "droga wolna!" W tym sensie mam wrażenie, że to panie od wieków inicjowały tego rodzaju znajomości. Mówię to w pewnym uproszczeniu, ponieważ w ogóle nie wspominamy tu o aranżowaniu spotkań panien i kawalerów chociażby podczas balów karnawałowych. Przyznam się, że nie do końca rozumiem tę dzisiejszą potrzebę dosłowności.

W jednym ze swoich artykułów piszesz, że odradzanie kobietom inicjowania pierwszego kroku to nie przejaw patriarchalnej opresji, a raczej dobra rada: "Zrób, jak uważasz, ale bądź świadoma konsekwencji, które może przynieść taki krok". O jakie konsekwencje chodzi?

Nigdy nie prowadziłem takich badań, ale coś mi podpowiada, że wciąż wielu mężczyzn woli widzieć siebie w roli inicjatorów i zdobywców. Jeśli im się to odbierze, mogą zrezygnować.

Co myślisz o takich stereotypach jak: nie rób pierwszego kroku, bo on pomyśli, że jesteś zbyt łatwa?

Jak każdy stereotyp i ten jest krzywdzący. Trudno jednak zanegować jego istnienie i to, że wciąż powoduje niepowodzenia na początku damsko-męskiej relacji.

I kolejny: nie proponuj pierwsza randki, bo nie zyskasz w ten sposób jego szacunku.

Musiałbym powtórzyć to, co powiedziałem przed chwilą.

Jakie środki ma do dyspozycji kobieta, która chce spróbować zwrócić na siebie uwagę mężczyzny?

O to trzeba by zapytać panie! (śmiech). Moglibyśmy tutaj wymienić całą gamę komunikatów niewerbalnych: uśmiech, spojrzenie, gest. Na portalach randkowych i w odpowiednich aplikacjach to również może być uśmiech, dosłownie, emotka, która mówi: „teraz twój ruch, wykaż się, droga wolna“. Jeśli ma zaskoczyć - zaskoczy. Jeśli nie, chyba lepiej odpuścić.

A jak to przełożyć na zawieranie znajomości w portalu randkowym? Czyli jak powinna wyglądać przykładowa pierwsza wiadomość?

Mamy całą gamę możliwości: od nawiązania do opisu (ona ma w opisie: „Uwielbiam wino“, on pisze: "Białe czy czerwone?"), powiedzenia komplementu - szczerego i nietrywialnego ("Masz najpiękniejszy uśmiech, jaki widziałem" - zamiast "Musiało boleć, kiedy spadałaś z nieba"), po pytanie: "Jak Ci minął dzień?", co może i nie jest najbardziej oryginalnym rozwiązaniem, ale jakimś jest. I tutaj namawiam do życzliwości i do tego, by sobie dać szansę i nie kręcić nosem, że za mało oryginalne, banalne, proste itd.

Początki zawsze są trudne. Poznałem ostatnio ludzi, którzy są z sobą już pół wieku. Pan podszedł do pani i zapytał: "Masz dziś czas o 17.15? To widzimy się pod Teatrem Rozmaitości". Na więcej się nie zdobył, ponieważ był tak bardzo zestresowany. Potem były pierwsze ciche spacery, jak wspominał, a potem wybuchło coś, co trwa do dziś od lat 60. Piękna historia.

Tu panie z pewnością zapytałyby także, jak rozumieć czy reagować na brak odpowiedzi ze strony mężczyzny…

Czasem brak odpowiedzi wynika z jakichś obiektywnych przyczyn. Komuś mógł się zepsuć komputer, telefon, cokolwiek. Uśmiechnąłbym się emotką. W przypadku braku reakcji nie kontynuowałbym znajomości i nie szukałbym przy tym winy po swojej stronie. Nie pisałbym przy tym tej drugiej osobie, co myślę na jej temat. Nigdy do końca nie będziemy wiedzieć, co stanęło za takim zachowaniem. Namawiam panie przy tym, aby zawsze kończyć takie historie z godnością.

Może zatem warto też zapytać o to, jak mężczyzna powinien zareagować, gdy nie jest zainteresowany kobietą, która napisała jako pierwsza. Jak załatwić sprawę po dżentelmeńsku?

Udzielać krótkich odpowiedzi. Po trzeciej próbie kontaktu napisać coś w stylu: "Przepraszam, nie mogę rozmawiać. Muszę wychodzić". Potem nas nie ma i nie wiadomo, kiedy wrócimy. Moim zdaniem to lepsze niż powiedzenie komuś wprost: "Nie jesteś w moim typie". Na propozycję spotkania odpisałbym: "Mam teraz potwornie dużo obowiązków. Nie dam rady". W biznesie bardzo sobie cenię bezpośrednią komunikację, w życiu uczuciowym i emocjonalnym - o wiele bardziej subtelność i dyplomację.

Kobiety często obawiają się podejmowania kroków w kierunku mężczyzny z obawy, że być może zostaną źle odebrane (skoro pisze pierwsza - jest zdesperowana) lub źle zrozumiane (jeśli zaczepia, to w jednym celu). Czy w ten sposób zwyczajnie nie przegapiają szansy?

Takie ryzyko zawsze istnieje. Powiedzmy sobie jednak, że jeśli kobieta nie chce przegapić szansy i nawiązuje kontakt - też ryzykuje. Raz jeszcze powtórzę: panie powinny postępować w zgodzie ze swoimi wartościami. Jeśli chcą być z facetem w typie zdobywcy, to niech mu pozwolą być zdobywcą. Jeśli z kolei reprezentują dominujący typ charakteru, to niech tego nie ukrywają, ponieważ to i tak wyjdzie na jaw. Są na świecie mężczyźni, którym to nie przeszkadza. Mój znajomy opowiadał mi ostatnio, że jego siostra oświadczyła się (tak!) swojemu chłopakowi. Na moje pytanie, czy ten się zgodził, powiedział, że oczywiście. Na koniec rozmowy dodał wprawdzie: "Jej się wszyscy boją w rodzinie", ale o tym już może nie rozmawiajmy (śmiech).

Zasady savoir vivre’u mówią, że na randce powinna płacić osoba, która zainicjowała spotkanie. Jeśli więc kobieta odważyła się zaproponować spotkanie, powinna wziąć równocześnie na siebie rachunek?

Tak podpowiadałaby konsekwencja. Z drugiej strony, wielu facetów ma do tego bardzo konserwatywne podejście i wychodzi z założenia, że na randce zawsze płaci facet.

Co w tej sytuacji?

"Chciałabym mieć tę przyjemność jako zapraszająca" - od tego mogłaby zacząć kobieta. A jeśli mężczyzna nie ustępuje, to nie ma co walczyć. Można do tematu wrócić przy kolejnym spotkaniu. Nawet, jeśli nie drugim lub trzecim, to następnym. Myślę, że będzie to miało znaczenie w przypadku osób, które nie dysponują nieograniczonym budżetem. Para w pewnym momencie zaczyna się dzielić rachunkami za wspólne wyjścia. W przypadku ludzi zamożnych pieniądze nie mają znaczenia. Tutaj moglibyśmy więc już tylko kłócić się o zasady. Tylko czy warto?

Jakieś 150 lat temu obyczajowość nie pozwalała kobietom bezpośrednio okazywać nawet zainteresowania. Dziś, kiedy mogą właściwie wszystko, wydawałoby się, że zdobywanie nie powinno być dla nich większym wyzwaniem. A jednak...

Czasem się zastanawiam, czy warto wyważać otwarte drzwi… Na to pytanie polecam jednak każdemu odpowiedzieć sobie samodzielnie.

Zasady savoir vivre’u mówią, że kobieta powinna emanować kobiecością i wdziękiem, ale równocześnie zachowując nutkę tajemniczości. Jak to wszystko połączyć i znaleźć złoty środek, by zwrócić na siebie uwagę, ale jednak nie być zbyt nachalną, wyzywającą?

Przed wyjściem z domu spojrzeć do lustra i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy wygląda się kobieco, czy seksownie. I tak codziennie. Reszta poukłada się sama. Dobrze też w większym stopniu zaufać własnej intuicji, a w mniejszym celebryckim kontom na Facebooku i Instagramie.

I z tą refleksją zostawmy może panie…

_______________________________________________________________________

Masz profil w portalu randkowym, ale gdy ktoś wpadnie ci w oko, nie wysyłasz wiadomości? Nie wiesz, czy ci wypada? A może boisz się, że on źle zrozumie twoje intencje? Chyba nie zmarnujesz szansy na nową znajomość, bo wydaje ci się, że to mężczyzna powinien być zdobywcą? Warto wziąć sprawy w swoje ręce! Czytaj dalej...

_______________________________________________________________________

Wojciech S. Wocław - zawodowy konferansjer (występował w 10 krajach na 4 kontynentach). W 2017 roku jego nazwisko pojawiło się w rankingu „Najlepsi prowadzący eventy“ magazynu PRESS. Popularyzator wiedzy z savoir-vivre’u, etykiety w biznesie i dress code’u. Autor książki "Savoir-vivre, czyli jak ułatwić sobie życie". Autor filmowych poradników, które można oglądać na jego kanale w serwisie Youtube (Wojciech S. Wocław). Częsty gość programów telewizyjnych i radiowych.

Źródło:

Zobacz także

Poznam kobietę - sprawdzony sposób na miłość z Kochaj.pl

Poznam kobietę - sprawdzony sposób na miłość z Kochaj.pl

Poznam kobietę - sprawdzony sposób na miłość z Kochaj.pl
Nasz ekspert

Nasz ekspert

Ekspertka portalu Kochaj.pl
7 powodów, dlaczego warto wybrać Kochaj.pl

7 powodów, dlaczego warto wybrać Kochaj.pl

7 powodów, dlaczego warto wybrać Kochaj.pl
Marzysz o trwałym związku?
Dołącz do Kochaj.pl
Użyj min. 6 znaków (w tym cyfry, dużej i małej litery)

Dlaczego warto?

  • Dołączysz do osób, które szukają trwałego i szczęśliwego związku
  • Codziennie dostajesz propozycje osób, które do Ciebie pasują
  • Poznawanie nowych osób jest ekscytujące