Zauroczenie czy spóźniona miłość?

Zadowolony żyjesz sobie spokojnie od lat w tym samym związku. Pierwotny żar uczuć co prawda nieco przygasł i ustąpił miejsca bardziej stonowanym emocjom jak przyjaźń, zaufanie i przywiązanie, ale czyż nie w tym tkwi siła stałych związków? I nagle trach!

Foto: Shutterstock

Zadowolony żyjesz sobie spokojnie od lat w tym samym związku. Pierwotny żar uczuć co prawda nieco przygasł i ustąpił miejsca bardziej stonowanym emocjom jak przyjaźń, zaufanie i przywiązanie, ale czyż nie w tym tkwi siła stałych związków? I nagle trach! Jak grom z jasnego nieba spada na ciebie zapomniana już jakiś czas temu namiętność.

Właśnie wtedy, gdy zacząłeś sobie powoli zdawać sprawę z tego, że już nie jesteś w stanie wykrzesać z siebie dawnych iskier, pojawia się kobieta, która na nowo ożywia w tobie najbardziej dziką i pierwotną siłę – pożądanie.

Dajesz się nieść bezwolnie tej fali przez jakiś czas, ale kiedyś przyjdzie ten moment, gdy zaczniesz się zastanawiać, czy to czasem nie coś więcej, niż tylko niespodziewane zauroczenie.

Czy to aby nie prawdziwa miłość, która odnalazła cię zbyt późno?

Mam przyjaciela, któremu zebrało się ostatnio na zwierzenia. Całkiem niedawno rozstał się ze swoją długoletnią partnerką i - chcąc, nie chcąc - wrócił do kawalerskiego życia. Traf sprawił, że kilka tygodni później poznał kobietę, którą przedstawia jako wymarzony ideał, brakujący element życiowej układanki.

Chciałby z nią być, ale trauma świeżo zakończonego związku powoduje, że obawia się zaangażować ponownie. Czuje, że to może być "TO", na co czekał cały czas, a jednak jakaś wewnętrzna siła powstrzymuje jego zapędy. Chciałby spróbować, ale jednocześnie boi się zainwestować swoje uczucia w obawie przed porażką. Miota się w tym wszystkim i męczy niemiłosiernie, a ode mnie oczekuje cudownego rozwiązania.

Doradziłem mu przewrotnie by… nie robił nic, a dokładniej nic szczególnego. Wychodzę bowiem z założenia, że jeżeli sam nie jesteś czegoś pewien, to lepiej pozwolić naturalnie rozwinąć się sytuacji i być może wtedy rozwiązanie samo się znajdzie.

Bez gwałtownych decyzji

Dokładnie to samo doradziłbym w przypadku uczuć w romansie – jeśli nie jesteś pewien, na czym stoisz, zaczekaj z deklaracjami i pochopnymi decyzjami, których podejmowanie przychodzi nam nadzwyczaj łatwo w stanie endorfinowego upojenia. Spróbuj ustabilizować poziom emocji, ochłoń choć trochę, po prostu daj sobie nieco czasu (lub poproś o niego sprawczynię tej sercowej zawieruchy).

Niech wypadki biegną swoim torem wydarzeń. Nie próbuj nimi sterować za pomocą postanowień i obietnic składanych samemu sobie i swojemu nowemu obiektowi westchnień. Na tym etapie wszelkie zobowiązania typu "na pewno się nie zaangażuję", "nie wolno mi się zakochać", ale także "to jest to, czego całe życie szukałem i tego nie zaprzepaszczę" - są nad wyraz ryzykowne. Lepiej jeszcze trochę poczekać i zmierzyć się z wyzwaniem, gdy już będziesz miał pewność, z czym masz do czynienia.

Może się bowiem okazać, że coś co pochopnie wziąłeś za prawdziwą miłość swojego życia okaże się tylko fatalnym zauroczeniem, które przypomina pożar stogu siana. Pali się co prawda gwałtownie jasnym i potężnym płomieniem, lecz równie intensywnie, co szybko wypala się do cna - pozostawiając, po sobie jedynie kupkę popiołu. Powiedzmy sobie szczerze, że w zdecydowanej większości przypadków tak właśnie będzie.

Zarzucisz sobie wtedy, że rozważałeś zakończenie stałego związku dla czegoś tak efemerycznego i niestałego jak owa przelotna miłostka, po której zostanie ci jedynie budzące dreszcz na plecach wspomnienie.

"Wiedz, że coś się dzieje..."

Jeżeli jednak z upływem czasu żar nie przygaśnie, a może nawet wasze uczucia będą przybierały na sile, zauważysz, że ewoluują i opanowują kolejne sfery twojego życia, to - cytując ks. Natanka - "wiedz, że coś się dzieje"! Nagle zorientujesz się, że rozumiecie się doskonale nie tylko w łóżku.

Coś ciągnie cię w jej kierunku i cały czas czujesz niedosyt jej obecności. Kosztem twojej partnerki i rodziny powiększasz stale udział nowej kobiety w twoim życiu. Spędzasz z nią każdą wolną chwilę, a jednak ciągle ci mało. Potrzebujesz jej, by funkcjonować - tak samo jak tlenu, wody i pożywienia. Zaczynasz dochodzić do wniosku, że ta nowa relacja ma sens i co więcej szansę powodzenia pomimo obiektywnych trudności. Moim zdaniem dobrze wtedy zrobić coś, co nazywam ostatecznym rachunkiem zysków i strat.

Zdaję sobie sprawę z niekonwencjonalności tego pomysłu - aczkolwiek nam, mężczyznom, dobrze robi, gdy podejmując ważkie decyzje, możemy się oprzeć na czymś konkretnym i namacalnym. Formę, jaką przybierze takie rozliczenie, każdy musi znaleźć sam i oczywiście nie nakazuję wam decydować się na opcję, na której stronę przechylą się szale. To tak nie działa!

Czy jesteś gotowy na ryzyko?

Chodzi jedynie o to, by uzmysłowić sobie dlaczego właściwie zamierzam podjąć tak daleko idącą decyzję. Co takiego daje mi nowa kobieta, czego nie potrafi, czy nie chce dać mi własna żona. Czy wybranka lepiej zaspokaja moje potrzeby, a może decydująca jest tu jedynie odmienna forma, w jakiej to czyni?

Może działa na mnie "świeżość" emocji, a nie ich jakość? Tymczasem stracić mogę coś, co mam. A zyskuję tak naprawdę marzenie, które niekoniecznie musi się spełnić. Czy warto ponieść takie ryzyko? Czy jestem na to gotowy?

Z tymi i podobnymi pytaniami naprawdę należałoby się zmierzyć - nawet, jeśli nie myślimy poważnie o porzuceniu dotychczasowego życia. Taki bilans pozwala zazwyczaj opamiętać się w porę i uniknąć katastrofy, a czasem wręcz przeciwnie, utwierdzić w przekonaniu, że to, na co zamierzam się porwać, choć wydaje się niedorzeczne, jest warte ogromnego ryzyka.

Najgorzej, mój przyjacielu, jeśli porównanie wypada jednoznacznie na korzyść twojej dotychczasowej partnerki, a mimo tego dalej wikłasz się w równoległą relację. To może oznaczać, że jesteś już chronicznie zakochany i nie ma dla ciebie ratunku…

-----------------------------------

Artykuł ukazał się w serwisie Facetpo40.pl

Facetpo40.pl – pierwszy serwis dla prawdziwych mężczyzn

-----------------------------------

Źródło:

Zobacz także

Zdrada - co tak naprawdę oznacza?

Zdrada - co tak naprawdę oznacza?

Wiele związków rozpada się w konsekwencji zdrady. Osoby raz zdradzone przez partnera mówią, że trudno im kolejny raz...
Zauroczenie - jak odróżnić je od miłości?

Zauroczenie - jak odróżnić je od miłości?

Codziennie w pracy wasze spojrzenia się spotykają, serce bije mocniej, a motyle w brzuchu zaczynają wirować. Choć...
Sekret udanego związku

Sekret udanego związku

Sekret udanego związku. Co zrobić, by związek przetrwał wiele lat?
Marzysz o trwałym związku?
Dołącz do Kochaj.pl
Użyj min. 6 znaków (w tym cyfry, dużej i małej litery)

Dlaczego warto?

  • Dołączysz do osób, które szukają trwałego i szczęśliwego związku
  • Codziennie dostajesz propozycje osób, które do Ciebie pasują
  • Poznawanie nowych osób jest ekscytujące